JAVA

Jakarta
Jakarta

Pod koniec marca wybraliśmy się na 3 tygodnie do pięknej Indonezji. Dla mnie był to pierwszy tak 'egzotyczny' wyjazd, natomiast moja lepsza połówka miała przyjemność spędzić w Indonezji pół roku na praktykach. W związku z tym, że dla niego był to wyjazd w znajome strony, oprócz miejsc, które już znał, chcieliśmy odwiedzć choć jedną część Indonezji, w której jeszcze nie był. Zdecydowaliśmy się podzielić nasz czas pomiędzy 3 wyspy: Javę, Bali i Sulawesi (Celebes - nowość dla niego).

 

Pierwszym przystankiem była Java, miasto Jakarta. Dla niego, powrót do przeszłości,  możliwość odwiedzenia miasta, w którym spędził dosyć istotne pół roku swojego życia. Dla mnie, bardzo ciekawe dośwadczenie, pozwalające spojrzeć na  niego z zupełnie innej perspektywy. Jakarta - miasto pełne skrajności, pełne życia, pełne przestrzeni. Znienawidzone przez wiele osób za beton, tłok, smog, pośpiech. Mi bardzo przypadło do gustu.


Odwiedziliśmy Skwer Merdeka z Pomnikiem Narodowym ulokowany w centrum. Plac jest popularnym miejscem dla miłośników sportu i rekrecji, zwłaszcza w weekendy. Wieczorem leniliśmy się na hotelowym tarasie z widokiem zapierającym dech w piersiach.

Przystanek numer dwa - Bogor. Poszukiwania taniego, znośnego noclegu zajęły nam dobre 3 - 4 godziny. Tak to jest, gdy Twój przewodnik jest sprzed siedmiu lat. Zmęczenie podróżą dało się we znaki. Lał się pot. Lały się łzy (moje). Koniec końców, poszukiwania zostały porzucone na rzecz luksusu, klimatyzacji i wygodnego łóżka. Rano wyruszyliśmy do ogrodu botanicznego.


Statystycznie Bogor jest najbardziej deszczowym miastem na Javie. Potocznie nazywany jest Kota Hujan - Miasto Deszczu. Mieliśmy wątpliwe szczęście doświadczyć dlaczego. W życiu nie widziałam takiej ilości wody lejącej się z nieba. Jedyną wodoodporną rzeczą, jaką mieliśmy przy sobie, był nasz plecak. Dzięki niemu mój aparat przetrwał bez szwanku.

W planie mieliśmy złapać pociąg do Yogyakarty jeszcze tej same nocy ale jak się okazało dworzec oraz kasy biletowe są w nocy zamknięte, a bilety na następny dzień prawdopodobnie wyprzedane. Zdecydowaliśmy, że się nie poddamy i o 7:00 rano byliśmy spowrotem na dworcu. Okazało się, że są jeszcze wolne miejsca, a nasz pociąg odjeżdża o... 7:06. W pośpiechu kupiliśmy bilety i sprintem pobiegliśmy na peron. Udalo się!

Yogyakarta była ostatnim przystankiem na Javie. Mieliśmy dwa dni i chcieliśmy zobaczyć obie świątynie oraz samo miasto. Postanowiliśmy wybrać się na wycieczkę oferującą wschód słońca nad Borobudur i zwiedznie Prambanan około południa. Myślę, że pomimo bardzo wczesnej godziny pobudki i wyjazdu był to świetny pomysł. Wschód słońca był niesamowity!

Ostatniego dnia postanowiliśmy zwiedzić samą Yogyakartę i ptasi market. Byłam zaskoczona, że posiadanie pupila w klatce jest tradycją pielęgnowaną przez wieki i praktycznie każde domostwo ma chociaż jednego.

 

Następnego dnia rozpoczęliśmy kolejny etap naszej podróży. Java -> Bali i wydarzyło się coś, czego się nie spodziewaliśmy... Ale o tym w kolejnym wpisie.

Write a comment

Comments: 0