HOME SWEET HOME - ale o co chodzi?

Mniej więcej co miesiąc przeglądam nowe magazyny wnętrzarskie. Posiadam kilka książek o dekoracji wnętrz. Część otrzymałam w prezencie, inne przychodzą z biblioteki i mieszkają ze mną przez dwa tygodnie, czasami dłużej. Praktycznie codziennie szukam inspiracji i wynajduję nowości w internecie. Mam zapisanych mnóstwo stron www, śledzę kilkadziesiąt kont na Instagramie, Pintrest jest moim przyjacielem w podróży. Świat przedstawiony na tych zdjęciach jest taki piękny, pomysłowy, nowatorski. Zachwyca wyjąkową architekturą budynków, niesamowitą przestrzenią, idealnym zestawieniem materiałów i kolorów czy perfekcyjnym wykożystaniem posiadanej przestrzeni. Aż chce się patrzeć, aż chce się marzyć. Dla osoby o lekkim zboczeniu na punkcie perfekcjonizmu świat bez bałaganu jest światem idealnym.

Ja wiem, że po to te magazyny, książki i strony www są. Ja wiem, że wnętrza można zagospodoarować tak, aby tego bałaganu nie było. Ale... te zdjęcia pozbawione bałaganu, pozbawione są też życia.

 

Masz psa czy kota? Zestaw startowy obejmuje: kłaki, miski, kuwetę, wilgotne całusy, rozlaną wodę, mokre skarpety i okazjonalną kupkę tu czy tam...

Dzieci? Nie jestem ekspertem ale myślę, że oferta standardowa jest podobna, choć lekko poszerzona.

 

I stąd mój pomysł. Pokazać i trochę opisać, życie osób, które znam lub nie. Osób, które niekoniecznie interesują się wystrojem wnętrz czy trendami. Ciekawi mnie co sprawia, że pokój, mieszkanie czy budynek staje się naszym domem i jak bardzo wnętrze, w którym mieszkamy odzwierciedla naszą osobowość.

 

Pracę nad cyklem Home Sweet Home rozpoczęłam w listopadzie i z całych sił postaram się, aby wpisy były regularne, a przygoda ta trwała jak najdłużej. Bardzo jestem ciekawa, co o tym myślisz, więc nie wahaj się dłużej i zostaw komentarz!

Write a comment

Comments: 0