HOME SWEET HOME - 3

Imię, wiek, narodowość: Alice i Jasper, 29 i 30, holenderska

Miasto: Utrecht

Powierzchnia: nie jesteśmy pewni , ale chyba około 60/65 m² . Mamy salon, jedną normalną sypialnię, jedną malutką, która spełnia funkcję szafy, łazienkę i taras na dachu.

 

Powiedzcie mi kilka słów o sobie:

Alice: Pracuję dla sieci sklepów HEMA, zdecydowanie najlepszych sklepów w Holandii i w Europie. Ale już niedługo wracam na studia, chcę zostać najlepszym nauczycielem.

Jasper: Jestem filmowcem i pracuję w najlepszej firmie na świecie. Wygraliśmy nagrodę Holenderskiego Festiwalu Filmowego w Utrecht za najlepszy film stworzony w ciągu 48 godzin.

Alice: Warto też wspomnieć, że jesteśmy zaręczeni, a stało się to tu, na tarasie, na dachu! Jesteśmy młodą, miłą, parą narzeczonych!

Dlaczego Utrecht?

Jasper: Dawno dawno temu :) wybrałem Utrecht przez studia. Zakochałem się w Utrecht od pierwszego wejrzenia. Miasto jest piękne, zielone i jest tu dużo kanałów.

Alice: Oh... naprawdę? Ja zakochałam się w Utrecht przez to, jakim jest miastem. Moja siostra już tu mieszkała i jak miałam lat 17, przyjechałam do niej w odwiedziny. Poszłyśmy do kina  Springhaver I zaliczyłyśmy kilka imprez. Ludzie byli przemili! Zakochałam się w tym mieście po uszy!

Jasper: Mieliśmy swoją pierwszą albo drugą randkę w Springhaver.

Alice: Krótko mówiąc, oboje wybraliśmy się na studia do Utrecht.

Co lubicie w Utrecht najbardziej?

Jasper: Lubię ulicę Voorstraat. Myślę, że Utrecht ma bardzo jednorodnych mieszkańców. Dużo białych studentow, w wieku od 15 do 25/30 lat. A w samym środku centrum, znajduje się ta jedna ulica – Voorstraat – gdzie przesiaduje wiele, bardzo różnych osób. Ulicę obok zlokalizowana była kiedyś czerwona dzielnica. Przez to możesz tam spotkać handlarzy narkotykami, uzależnionych, bezdomnych ale także studentów, hipsterów i turystów. Wszyscy spędzają swój wolny czas na tej samej ulicy. Znajduje się tam też mnóstwo barów, kawiarni i restauracji. Wydaje mi się, że miejsce to stało się dosyć popularne w ciągu ostatnich dwóch lat.

Alice: Zdecydowanie, uważamy Voorstraat za najbardziej energetyczną ulicę w mieście. Ale nie jest to jedyna rzecz, jaką kochamy w Utrecht. Powodów jest wiele!

Jasper: Kanały! Latem gałęzie drzew zwisją tuż nad kanałami i jest to dla mnie jeden z najpiękniejszych widoków.

Alice: Kiedy jadę rano do pracy, jest jeszcze ciemno. Jestem zawsze w pośpiechu i pedałuję jak najszybciej, żeby dojechać na stację. Ale jest takie jedno miejsce, na moście, nad kanałem, gdzie zawsze zwalniam i bioręęboki oddech. Sprawia to, że jestm szczęśliwa i gotowa na nowy dzień.

Macie jakieś ulubione bary, kawiarnie, czy restauracje?

Alice: Poznaliśmy się w Gras van de Buren.

Jasper: Ale już tam nie chodzimy.

Alice: To prawda, ale nadal jest to bardzo fajne miejsce!

Jasper: Ja lubię wszystkie hipsterskie miejsca jak na przykład Gys, gdzie serwują biologiczne potrawy. Lubię The Village, chociaż czasami jest trochę za bardzo hipsterskie.

Alice: Możesz tu znaleźć naprawdę dużo miłych kawiarni, ja lubię Bar Beton i kilka innych na uicy Twijnstraat. Co do restauracji, uwielbiam burger bar Pickles. Oh i Vecht Club XL! Zlokalizowany jest w starym, brzydkim budynku, ale codziennie mają inny temat w menu. Kiedy tam byliśmy, tematem była cytryna i każde danie było w jakiś sposób z nią związane. Wszystko było przepyszne!

 

Jak znaleźliście to mieszkanie?

Alice: Mieszkałam w tym budynku przed remontem. Moje studio znajdowało się piętro niżej. Z powodu planowanej renowacji musiałam się wyprowadzić, ale zaoferowano mi, żebym tu wróciła. Mogłam też wybrać inne mieszkanie, miałam dużo szczęścia!

 

Jak długo tu mieszkacie?

6 miesięcy.

"Na początku XX wieku Van Boekhoven było drugą największą drukarnią w Utrecht i jedną z największych firm w mieście. Drukowano tu książki, magazyny, rozkłady jazdy i materiały reklamowe."

 

Macie jakieś ciekawe lub zabawne historie o tym miejscu?

Alice: Do późnych lat 60tych był to budynek drukarni - Drukkerij J. van Boekhoven.

Ohhhh…. i 3 lata temu, przed remontem, mieszkało tu mnóstwo dziwacznych ludzi. Także bezdomni, pomieszkiwali na klatce schodowej. Pewnego dnia musiałam zadzwonić po policję, bo jeden z nich wyglądał, jakby umierał.

Jasper: Były tu też dwa miejsca do wspólenego użytku i to mieszkanie znajduje sie właśnie w miejscu jednego z nich.

Alice: Dokładnie, jedna z sąsiadek jest instruktorem tańca i wykorzystywała to miejsce, jako własne studio! Odbywały się tu lekcje.

Jakieś problemy, z czym się zmagacie?

Jasper: Brak windy. Jeżeli zapomnę kluczy, tracę mnóstwo czasu na wdrapanie się z powrotem do góry. Jestem przyzwyczajony do życia na parterze.

Alice: I okna. Są piękne, mają oryginalne ramy ale nie są odpowiednio odnowione. Przedostaje się przez nie móstwo wiatru. Fachowiec ma przyjść w przyszłym tygodniu. Miejmy nadzieję, że uda się je naprawić.

 

Jakiej muzyki słuchacie w domu najczęściej?

Jasper: Dużo Paolo Nutini i Typhoon.

Alice: Oscar and the Wolf. Dosyć cichej, z nie za dużą ilością bitów, ale z dobrym basem.

Jak opisalibyście swój styl?

Alice: Eklektyczny. Naszym problemem jest to, że podoba nam się wszystko. Zestawiamy ze sobą rzeczy, które kupiliśmy i rzeczy które dostaliśmy od rodziny i mamy małą nadzieję, że do siebie pasują. Ten fotel dostałam od dziadka, a tamten od cioci.

Jasper: A stół jest od mojej mamy.

Alice: Po prostu kolekcjonujemy przedmioty i niektóre są stare, a niektóre nowoczesne.

Jasper: Trochę jak ten budynek – stary, w nowych szatach.

 

Jakie kolory wybieracie?

Jasper: Pomarańczowy i morski. Jest to kolorystyka używana w filmach, każdy film powinien mieć trochę pomarańczowego i trochę niebieskiego.

Alice: Próbujemy, ale jeszcze nie uzyskaliśmy wymarzonego efektu.

Co jest waszym ulubionym przedmiotem?

Alice: Moim ulubionym jest kanapa!

Jasper: Ohhh… moim też.

Alice: OK, NASZYM ulubionym przedmiotem jest kanapa.

Jasper: Jest to pierwsza rzecz kupiona wspólnie i ma około 5 lat. Wszystko, co kupujemy, musi pasować do kanapy. Lubię jeszcze głośniki, dają przyjemny, ciepły dźwięk.

Alice: Ja nie lubię głośników, za to bardzo podoba mi się witryna i lampa nad wyspą kuchenną. Dodają naszej kuchni charakteru.

Przywozicie ze sobą ‘domowe’ pamiątki z podróży?

Jasper: Na tarasie jest hamak, który przywiozłem ze sobą z Brazylii. Spałem w nim na łodzi w podróży przez Amazonkę i każdej nocy w dżungli.

Alice: Hmm… To zdjęcie zostało zrobione na indonezyjskiej wyspie Madura, skąd pochodzi mój tata. Mój dziadek był właścicielem fabryki soli. W tamtych czasach był to bardzo dobrze prosperujący biznes. A wyspa też miała się świetnie, bo przyjeżdżający Holendrzy zostawiali na niej pieniążki. Ale teraz, około 50 lat później, nie ma po tym śladu.

Jasper: Alice jest na tym zdjęciu w tle.

Alice: Kiedy odwiedziliśmy tą wyspę, szukaliśmy domu mojego taty i fabryki dziadka. Ale kompletnie nie wiedzieliśmy, w którą stronę iść. Trochę sfrustrowana, zadzwoniłam do taty. Pokierował mnie przez całą wioskę i znaleźliśmy i dom, i fabrykę! Wydaje mi się, że po prostu sobie to wszystko przypomniał i wyobraził.

Jaki jest dom waszych marzeń?

Alice: Myślę, że nasze domy marzeń są różne. Moim jest mieszkanie, a Jaspera dom z ogrodem.

Jasper: Ohhh tak, lubię być na zewnątrz. Ale na teraz moim domem marzeń, jest nasze mieszkanie.

Alice: Ale w przyszłości, mieszkanie w centrum miasta z wysokimi sufitami i tarasem na dachu. I musi być w nim to coś specjalnego, musi mieć charakter albo jakąś historię. Nie może być takim zwykłym, nowym, nudnym miejscem.

Jasper: Myślę, że moim wymarzonym domem jest piwnica nad kanałem (werfkelder). Ponieważ wystarczy jeden krok i jesteś na zewnątrz, tuż nad wodą.

 

Dwa krótkie pytania na koniec. Prysznic czy wanna?

Alice: Prysznic! Nienawidzę kąpieli w wannie, bo marszczy się skóra na palcach.

Jasper: W domu mojej mamy była wanna.  Za każdym razem marzyłem o tym, żeby wziąć kąpiel. Tylko jak już siedziałem w wannie to przychodziło mi do głowy jedno pytanie: „Ok, I co teraz?”  

 

Kawa czy herbata?

Jasper: Herbara

Alice: Kawa. Albo herbata, albo kawa. Ok jedno i drugie.

Write a comment

Comments: 0