WOLNE

Dni wolne są zdecydowanie najlepszymi dniami tygodnia. Bardzo często spędzam ten czas z najbliższymi, jednak skutkiem bycia introwertykiem są bardzo miłe i owocne dni z samą sobą. Muszę przyznać, że mój laptop i Netfix odgrywają w tych dniach bardzo znaczącą rolę. Mam natomiast nowe postanowienie - będę spędzać więcej wolnego czasu na rysowaniu, czytaniu i uczeniu się nowych rzeczy. Chciałabym także częściej sięgać po mój aparat. I zdecydowanie częściej powinnam odwiedzać siłownię. I tu zaczyna się problem...

 

Moja głowa jest pełna pomysłów, rzeczy, które chciałabym zrobić, miejsc, które chciałabym odwiedzić i w dni takie jak dziś, ciężko jest mi obrać tylko jeden cel i dać sobie czas na odpoczynek. Zawsze chcę zrobić wszystko na raz, a że z cierpliwością u mnie krucho, szybko się zniechęcam nie widząc natychmiastowych rezultatów. Jak to mówiła Mamcia - Słomiany zapał. Myślę, że muszę znaleźć jakiś system, może spisywać wszystko na kartce papieru. Stworzyć listę rzeczy, które chiałabym zrobić, rzeczy, których chciałabym się nauczyć, miejsc, które chciałabym odwiedzić, artykułów i książek, które chciałabym przeczytać. Muszę znaleźć jakieś rozwiązanie, bo w momencie gdy moja głowa staje się pełna od miliona pomysłów, ja nie wiem od czego zacząć, robię się zmęczona i kompletnie się zniechęcam. Czy i dla Ciebie brzmi to znajomo? Masz jakiesz spradzone rozwiązania? Czy robienie listy w ogóle pomoże?


W dni wolne lubię otaczać się przedmiotami, które kocham. Siedzieć w fotelu, opatulona ulubionym kocem. Zapalić ulubioną świeczkę. Zaparzyć, w zależności od humoru, kawę lub herbatę. Oglądnąć serial. Jestem ogromnym fanem Modern Family, Big Bang Theory, White Collar, House'a. Ostatnio wkręciłam się w Black List, Lie to me i Dexter'a. Jak na razie Black List wygrywa to zestawienie.

Read More 9 Comments

RISE & SHINE

'Early morning, kinda sleepy, still yawning...' - Big K.r.i.t
'Early morning, kinda sleepy, still yawning...' - Big K.r.i.t

'I can rise and shine, just not at the same time!'

 

 

Wczesne godziny poranne są straszne. Dlaczego nie jestem rannym ptaszkiem po mamie? Jestem typową sową. Humorzastą, nieszczęśliwą, poirytowaną sową, zupełnie jak mój tatko. Mój mózg zaczyna pracować po dwóch kawach, około południa.

 

Nie zrozumcie mnie źle. Bywają lepsze poranki. Zazwyczaj łatwiej jest mi zwlec się z łóżka w bardzo ekscytujący dzień. Niedzielne poranki też należą do tych lepszych, te na wakacjach również. Najlepsze są te dni, w które mam dużo czasu na siedzenie w piżamie i cieszenie się śniadaniem, najlepiej na tarasie. Tak, jednym z moich durnych marzeń jest posiadanie mieszkania z tarasem na dachu. Pewnego dnia... ah, pewnego dnia..

 

Wracając do rzeczywistości. Co zrobić w ten okropny, szary, deszczowy dzień, gdy jedyne o czym marzysz, to przewrócić się na drugi bok i zaszyć się w łóżku? Jedni przygotowują kolorowe śniadanie mistrzów. Inni stawiają na rozciąganie lub ćwiczenia. Jeszcze inni słuchają ulubionej muzyki. Ja wkładam... gacie Batmana.

 

Głupie? Może, ale sprawia, że się uśmiecham. Jaki jest Twój sposób na 'Rise and shine'?

 

(Czy tylko ja nucę Rhiannę za każdym razem, gdy widzę słowo 'shine'? Shine bright like a diamoooond... Shine bright like a diamoooooooond.)

 

0 Comments